Przez dwie dekady model był jeden: w szkole jest pracownia komputerowa, a zajęcia z informatyki odbywają się właśnie tam. Ostatnie lata ten układ rozluźniły. Coraz więcej placówek dysponuje zestawami urządzeń mobilnych, które można przewieźć do dowolnej sali. Obie organizacje pracy mają mocne strony i dobrze jest znać je przed decyzją o zakupie.
Co daje klasyczna pracownia

Stanowiska stacjonarne są wydajniejsze w przeliczeniu na złotówkę, łatwiej je rozbudować i trudniej uszkodzić. Uczeń pracuje przy większym monitorze i pełnej klawiaturze, co ma znaczenie przy dłuższych zajęciach i przy nauce programowania. Sprzęt nie wędruje po budynku, więc rzadziej znika i rzadziej się psuje.
Wadą jest sztywność. Lekcja biologii z wykorzystaniem komputerów wymaga przeniesienia całej klasy do pracowni, co w praktyce oznacza, że po prostu się nie odbywa, bo sala jest zajęta przez informatykę.
Co daje sprzęt mobilny

Zestaw laptopów przewożony na wózku pozwala włączyć pracę z komputerem do dowolnego przedmiotu, bez zmiany sali. Nauczyciel geografii może przeprowadzić zajęcia z mapami cyfrowymi, a polonista lekcję o pracy ze źródłami, we własnej klasie i we własnym rytmie. To zmienia technologię z osobnego przedmiotu w narzędzie używane wszędzie.
Cena tej elastyczności to krótszy cykl życia sprzętu, większa liczba uszkodzeń i konieczność zarządzania flotą urządzeń, w tym aktualizacjami i kontami uczniów.
Zestawienie konfiguracji przydatne przy takich zakupach znaleźć można w zestawieniu parametrów laptopów szkolnych opublikowanym przez Multimedia w Edukacji.
Model mieszany wygrywa w praktyce

Większość szkół, które przeszły przez oba warianty, kończy na rozwiązaniu pośrednim. Pracownia stacjonarna zostaje jako miejsce zajęć wymagających mocy i stabilności, a zestaw mobilny obsługuje pozostałe przedmioty. Taki podział pozwala też racjonalnie planować wymianę sprzętu, bo urządzenia mobilne zużywają się szybciej i wymieniane są częściej niż stanowiska stacjonarne.
Drugim warunkiem powodzenia jest przygotowanie nauczycieli. Sprzęt, którego uruchomienie zajmuje kwadrans na początku lekcji, po kilku tygodniach przestaje być używany, niezależnie od tego, ile kosztował. Szkoły, które przewidziały krótkie szkolenie i wyznaczyły osobę pierwszego kontaktu przy problemach technicznych, wykorzystują urządzenia znacznie intensywniej niż te, w których sprzęt po prostu pojawił się w salach.
Przy takim modelu kluczowa staje się infrastruktura sieciowa. Trzydzieści urządzeń logujących się jednocześnie do platformy edukacyjnej potrafi zatrzymać sieć zaprojektowaną dla kilku komputerów w sekretariacie. To najczęstsze wąskie gardło i najczęściej pomijana pozycja w kosztorysie.
Podsumowanie
Wybór między pracownią a sprzętem mobilnym rzadko jest wyborem albo-albo. Warto zacząć od pytania, na jakich lekcjach komputer ma być realnie używany, a dopiero potem dobierać sprzęt. Decyzja odwrotna, czyli zakup najpierw i szukanie zastosowań potem, kończy się urządzeniami stojącymi w szafie.






